Zużycie energii jako nowe kryterium obowiązków dla firm
Trwają prace nad nowelizacją ustawy wdrażającej unijną dyrektywę o efektywności energetycznej. Projekt przewiduje istotną zmianę filozofii, według której dotychczas kwalifikowano przedsiębiorstwa do obowiązków energetycznych. Zamiast wielkości firmy czy liczby zatrudnionych osób, decydować będzie rzeczywisty poziom zużycia energii. Warto już teraz sprawdzić, jak kształtowało się średnioroczne zużycie energii w przedsiębiorstwie w ciągu ostatnich trzech lat, ponieważ to właśnie ten wskaźnik zdecyduje o zakresie nowych obowiązków.
Wywiad z Rafałem Kmiecikiem
Koniec kryteriów wielkościowych – liczy się zużycie energii
Dotychczasowe przepisy opierały obowiązki energetyczne na parametrach takich jak liczba pracowników czy wielkość obrotów. Nowelizacja odchodzi od tego modelu na rzecz kryterium opartego na faktycznym zużyciu energii.
Zmiana ta ma swoje praktyczne uzasadnienie. Wielkość firmy niewiele mówi o jej rzeczywistym wpływie na krajowe zużycie energii – o wiele istotniejszy jest charakter prowadzonych procesów. Zakład zatrudniający kilkunastu pracowników, ale wykorzystujący technologie oparte na stałym podgrzewaniu lub chłodzeniu, potrafi zużywać więcej energii niż rozbudowana firma z sektora usług. To właśnie dlatego ustawodawca postawił na zużycie energii w przedsiębiorstwie jako główny wyznacznik obowiązków, rezygnując z liczby etatów jako punktu odniesienia.
Dwa progi, dwa różne poziomy obowiązków
Projektowane przepisy wprowadzają dwa progi zużycia energii, od których będzie zależeć zakres obowiązków.
Przekroczenie 10 TJ (teradżuli) średniorocznego zużycia energii, liczonego z trzyletniego okresu, oznacza konieczność cyklicznego audytu energetycznego co cztery lata. Firmy zużywające ponad 85 TJ energii rocznie mają przed sobą znacznie szerszy zakres obowiązków – konieczne stanie się wdrożenie systemu zarządzania energią zgodnego z normą ISO 50001 oraz jego certyfikacja przez niezależną jednostkę.
Co istotne, nowe progi nie są przypisane do konkretnej branży. Mogą objąć zarówno zakłady produkcyjne, jak i firmy usługowe korzystające z procesów temperaturowych czy duże centra magazynowo-logistyczne, w których ogrzewanie lub chłodzenie pochłania znaczące ilości energii. Nawet przedsiębiorstwo z pozoru niezwiązane z energochłonnym sektorem może więc znaleźć się w gronie podmiotów zobowiązanych do audytu energetycznego lub certyfikacji i rozwijania systemu zarządzania energią zgodnie z ISO 50001, jeśli tylko jego roczne zużycie energii przekroczy jeden z ustawowych progów.
Kto skontroluje wykonanie obowiązków i jakie grożą konsekwencje
Za weryfikację, czy firmy faktycznie realizują nowe obowiązki, odpowiadać będzie Urząd Regulacji Energetyki. Przedsiębiorstwa objęte nowymi progami będą musiały regularnie raportować, ile energii zużywają i jakie kroki podejmują w kierunku poprawy jej efektywności.
Za brak zgodności z przepisami grożą konsekwencje finansowe – i to dotkliwsze niż obecnie. Wysokość kar ma zależeć od skali obrotów danej firmy, a nie od jej przychodu, co w praktyce może oznaczać znacznie wyższe ryzyko dla podmiotów, które zbagatelizują nowe wymogi.
Punkt wyjścia to policzenie zużycia energii w przedsiębiorstwie
Podstawą do obliczenia średniorocznego zużycia energii z ostatnich trzech lat jest inwentaryzacja wszystkich wykorzystywanych nośników – energii elektrycznej, gazu, ciepła systemowego oraz innych źródeł obecnych w codziennej działalności firmy. Dane wejściowe mogą pochodzić z dwóch miejsc: z faktur wystawianych przez dostawców energii albo z wewnętrznych systemów pomiarowych przedsiębiorstwa. Ustawodawca dopuszcza obie metody, więc firma sama decyduje, które źródło danych jest dla niej wygodniejsze i wiarygodniejsze.
Wdrożenie ISO 50001 w praktyce
Przekroczenie progu 85 TJ oznacza dla firmy znacznie więcej pracy niż samo przeprowadzenie jednorazowego audytu energetycznego. System zarządzania energią zgodny z ISO 50001 zakłada stały monitoring zużycia, wskazanie miejsc o największym potencjale oszczędności oraz wdrażanie usprawnień w sposób ciągły, a nie jako projekt zamknięty w określonym terminie. Po uzyskaniu certyfikatu system trzeba utrzymywać i regularnie doskonalić.
Nie każda firma ma na etacie osoby z doświadczeniem w budowaniu takich systemów, dlatego naturalnym rozwiązaniem bywa skorzystanie ze wsparcia doradców specjalizujących się w zarządzaniu energią, którzy prowadzą organizację przez cały proces wdrożenia. Również jednostki certyfikujące systemy zarządzania,, poprzez szkolenia i oceny zgodności z wymaganiami ISO 50001, znacząco podnoszą świadomość organizacji nt. funkcjonowania systemu zarządzania energią. Dobrze zaprojektowany system przekłada się też na niższe koszty eksploatacyjne, co stanowi dodatkową korzyść wykraczającą poza samą zgodność z przepisami.
Termin wdrożenia nowych przepisów zbliża się szybciej niż się wydaje
Polska wciąż nadrabia zaległości względem harmonogramu narzuconego przez unijną dyrektywę, a to zwykle oznacza, że proces legislacyjny nabiera tempa, gdy presja czasowa staje się odczuwalna. Dla firm to sygnał, żeby nie odkładać przygotowania do nowych przepisów na później.
Bieżące śledzenie etapu prac nad ustawą i wcześniejsze ustalenie własnego poziomu zużycia energii daje realną przewagę czasową – pozwala uniknąć nerwowego dostosowywania się w ostatniej chwili, a przy okazji zostawia więcej przestrzeni na spokojne wdrożenie systemu zarządzania energią, jeśli firma znajdzie się w grupie zobowiązanej do certyfikacji.
DNV od lat certyfikuje i szkoli przedsiębiorstwa w zakresie wymagań normy ISO 50001 oraz audytów i przeglądów energetycznych. Firmy, które chcą lepiej przygotować się do nadchodzących zmian w przepisach, mogą liczyć na wsparcie naszego doświadczonego zespołu ekspertów zarówno na etapie wdrożenia, jak i certyfikacji systemu zarządzania energią.
17.08.2026 07:06:00